Najlepsze i najgorsze reklamy z Polski i świata. Analizy, media, formy - czasem śmiesznie, czasem strasznie, czasem sentymentalnie.










Google

Zjadamy Reklamy on Facebook




Blog > Komentarze do wpisu

Dziennikarze "kontra" blogerzy

Dzisiaj w Agorze odbyło się spotkanie dziennikarzy i blogerów. Ci drudzy, jak na taką porę (14sta) przybyli dość licznie, dziennikarzy brakowało (o ile się nie mylę było ich 3 lub 4).

Powiem szczerze, że miałam wątpliwość co w ogóle na takim spotkaniu ma być, w skrócie - o co cho. Dobrze jednak, że poszłam, bo dowiedziałam się ciekawych rzeczy.

Po pierwsze dowiedziałam się, że jest rywalizacja/konflikt pomiędzy dziennikarzami i blogerami. Powiem szczerze, że to mnie zdziwiło, ale po tym jak usłyszałam, że teza potwierdzona jest przez Salon24 to przestałam się dziwić. Jeśli ktoś nie wie, blogi na salonie podzielone są na czerwone i niebieskie. Czerwone o ile się nie mylę to blogi uznawane za profesjonalne, a niebieskie to tzw. motłoch. Ponieważ psychologia swego czasu była moim konikiem, pamiętam eksperymenty (jak zwykle przeprowadzane na biednych studentach), które wykazywały, że nawet jeśli sztucznie podzieli się grupę lubiących się osób na dwa obozy, zawsze wystąpią między nimi konflikty i rywalizacja. Powoływanie się więc na sztuczny podział nie jest dla mnie dowodem na to, że grupa dziennikarzy i grupa blogerów skaczą sobie do oczu.

Z przykrością muszę stwierdzić, że ton spotkaniu nadało wystąpienie Krzysztofa Olszewskiego, zastępcy naczelnego Metra. Podejrzewam, że taka rola została Panu Krzysztofowi narzucona, jednak trudno jest rozmawiać konstruktywnie po wykładzie o wyższości jednej grupy ludzi (tu dziennikarzy) nad drugą (tu blogerami). Samo stwierdzenie "wyższość" sprowadza grupę "niższą" do kategorii swego rodzaju podgatunku. A stąd prosta droga do prawdziwego konfliktu. Osobiście wolałabym słowo "rożnica". Nie dając się jednak ponieść emocjom, a patrząc konkretnie miałam po słowach Pana Olszewskiego jedno wrażenie - te różnice wynikają w dużej mierze z 2 czynników - formy i zależności.

Postaram się odwołać konkretnie. Jeśli chodzi o formę, padło stwierdzenie, że łatwiej jest znaleźć coś ciekawego w gazecie niż na tylu blogach. Jasne dla mnie jest, że na 20, 30 czy nawet 40 stronach gazety łatwiej jest coś znaleźć niż w setkach tysięcy blogów. Do czytania gazety nie potrzeba narzędzia systematyzującego. Do blogów jednak tak.

Co do zależności - powiedziano, że dziennikarz może napisać coś na każdy temat. Pytanie jest, czemu stwierdzono, że bloger nie - jasne, że może (podobno dziennikarz nawet jeśli nie potrafi - co często widać - to napisze), tylko nikt od niego tego nie wymaga. Pisząc bloga sam sobie narzuca tematykę i jasnym jest, że z własnej, nieprzymuszonej woli nie będzie się męczył pisząc coś, o czym nie ma pojęcia.

Kolejnym tematem "z zależności" jest weryfikacja materiału. I tu znowu - nikt od blogera tego nie wymaga, nikt nie nakłada na niego reguł i zasad - gdyby tak było, na pewno bardziej by zważał na słowa. Tu znów kwestia nadzoru i zależności. Pominę kwestie literówek i korekty. Blogerowi nikt nie płaci za pracę, jego blog jest bezpłatny - pozwolę sobie porównać to do Metra - jako wydawca z kilkuletnim stażem, który ma za sobą tysiące sprawdzanych korekt, mogę powiedzieć, że tyle literówek widziałam czasem w równie bezpłatnym jak blog Metrze, że ten temat naprawdę lepiej było pominąć milczeniem.

To takie wrażenia z wystąpienia Pana Olszewskiego. Mam wrażenie, że moja wypowiedź może zostać odczytana jako atak na środowisko dziennikarskie i potwierdzenie tezy konfliktu. Jednak nie o to, nie o to. Uważam jedynie, że jeśli ktoś mówi o wyższości to próbuje sztucznie wytworzyć konflikt. Dla mnie tego konfliktu nie ma, moim zdaniem media tradycyjne i blogosfera się uzupełniają - my nie piszemy newsów (chociaż bardzo rzadko się zdarza) - my uzupełniamy dziennikarskie newsy o własną opinię. Dlaczego? Bo uważamy, że nasz głos też jest ważny. To może być nasze własne zdanie, ale patrząc na statystyki trudno pozbyć się wrażenia, że jest ważny nie tylko dla nas - gazety patrzą na nakład - my na statystyki.

Padło też pytanie od dziennikarza - czemu chcecie, żebyśmy Was czytali? Odniosłam wrażenie, że drugim dnem było - czemu chcecie, żeby ktoś tak wpływowy jak my, zwrócił na Was uwagę? Nie będę tu robić za głos narodu - powiem za siebie. Nie dzielę Czytelników na grupy, nie obchodzi mnie czy ktoś, kto mnie czyta jest marketingowcem, handlowcem, budowlańcem, czy dziennikarzem. Zależy mi na tym, żeby mnie czytano, a czy będzie to dziennikarz czy Pani Jadzia ze "Sklepu pod Jaworem"...

Krótka konkluzja - takie spotkania są potrzebne, wychodzą wtedy na wierzch stereotypy i niezrozumienia, warto je wyjaśniać, warto rozmawiać. Jednak trudno jest rozmawiać w atmosferze wyższości jednych nad drugimi - górę mogą wziąć emocje, a wtedy konstruktywna rozmowa staje się praktycznie niemożliwa.
sobota, 15 grudnia 2007, eirena

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Zrozumieć blogosferę - poradnik dla nie blogujących z Polski Blogger
O rzekomym konflikcie blogerów i dziennikarzy nie będę pisał z 2 powodów: 1. Napisał o tym Marcin i Irenka i co do zasady zgadzam się z ich wnioskami, po 2. brak zrozumienia blogosfery - lub szerzej - sieci nie jest domeną tylko dziennikarzy.... »
Wysłany 2007/12/15 16:53:28
blogerzy i dziennikarze z Gurthg Shae
Z jakiegoś powodu ten wpis się nie opublikował w grudniu, więc w ramach porządków publikuję teraz. Od jakiegoś czasu pojawiają się wpisu dotyczące porównywania blogerów i dziennikarzy. Szukania różnic, szukanie podobieństw. Pierwsza kulminacja tego ... »
Wysłany 2008/01/17 01:53:03
Komentarze
2007/12/15 07:01:19
Bardzo cenne uwagi:)
Juz dawno temu uczestniczac w forum dziennikarskim zwróciłam uwagę na traktowanie blogerow jak pariasow publicystyki. To sie co prawda zmienia za sprawa samych bardziej swiatlych dziennikarzy, ale nadal zapewne w srodowisku uwazane jest za ekscentryczny kaprys, niz cos co niesie wartosc.
Tymczasem masz zupełną racje co do literowek dziennikarzy itp, mnostwo z nich gdyby nie word i so.pwn.pl nie skleciloby poprawnego tekstu, o niuansach gramatyki nie wspomninając.
I zdanie najblizsze rzeczywistosci z Twojego wpisu:
"Pisząc bloga sam sobie narzuca tematykę i jasnym jest, że z własnej, nieprzymuszonej woli nie będzie się męczył pisząc coś, o czym nie ma pojęcia."
To jest problem wielu dziennikarzy zwlaszcza lokalnych gazet, gdzie czlowiek zatrudniony w redakcji, ktory jest po polonistyce albo kulturoznawstwie, nagle musi pisac o zagospodarowaniu przestrzennym, prawie budowlanym albo zarządzaniu służbą zdrowia.
Moje wnioski co do konfliktu blogerow i dziennikarzy sa nastepujace. W ciagu ostatnich lat poziom blogów wzrosl dośc znacząco, w dziennikarstwie nie zmienilo sie nic, kto byl dobry jest nadal, kto byl cienki, tez nadal taki jest.
-
2007/12/15 07:31:29
dziękuje za relację. dobrze, że nie zwalniałem się z pracy. podejrzewałem, że taki będzie "ton" spotkania.
-
2007/12/15 11:39:55
Chyba nie chodzi o to, że rośnie nam w siłę piąta władza?;)
Niepotrzebny konflikt. Odbiorcy są tutaj sędzią i to ich opinie tak naprawdę się liczą.
-
2007/12/15 18:35:42
To dobrze, że nie leciałam tam na złamanie karku. Na początku myślałam, że rozmowa będzie dotyczyć miasta (prowadzę bloga o Wrocławiu). Ale potem się okazało, że jednak nie - i odpuściłam sobie.

Po co mam się komuś tłumaczyć, że robię zdjęcia i piszę bloga dla własnej przyjemności?
-
2007/12/15 21:37:03
To będzie długi komentarz, więc zróbcie sobie kawę.

Przede wszystkim jeśli człowiek reprezentujący tabloid zwany Metro krytykuje blogerów, to zapewne dlatego, że czuje się zagrożony. I ma ku temu powody. Wszak bałabuchy tam drukowane spokojnie można odnaleźć w portalach internetowych (w działach "wiadomości"), lub na rozmaitych blogach.

W mojej opinii mianować się dziennikarzem nie może ten, kto założył bloga. To tylko autor pamiętnika. Często jeszcze dorzuca swoje, pożal się Boże, fotografie. Powyższe wcale nie czyni go dziennikarzem, fotoreporterem.

Inne dziecko Agory - gazeta.pl, wyszła na przeciw temu i stworzyła szereg podserwisów, które pisane są przez zwyczajnych ludzi. I to widać, że są zwyczajni, bo poziom tychże materiałów jest na żenującym poziomie. Zresztą i Wyborcza równa w dół i niektóre artykuły są żywcem wzięte z Metra.

Prasa (nie każda na szczęscie) tak drastycznie zaniża poziom, aby się sprzedać każdemu czytelnikowi, że walka o tegoż czytelnika zaczyna się już toczyć na najniższym poziomie - amatorskim.

I w tym świetle blogerzy (aktywni politycznie) są przeciwnikiem dziennikarzy.

Dziennikarz, to nie tylko człowiek po stosownych studiach, ale także właściwie prowadzony przez redaktorów naczelnych. Podobnie jak piłkarz ligowy. Nie może nim zostać Jasiek z podwórka na Ząbkowskiej. Choćby nie wiem jak dobrze grał. Może nim zostać dopiero, gdy przejdzie na zawodowstwo, zostanie oszlifowany, utempereowany, poprowadzony za rękę.

Poważne, opiniotwórcze gazety w Polsce i na świecie nie boją się blogów, bo to nie jest ta liga. Tak jak piłkarz reprezentacji nie boi się szóstoligowca. Jak Rottweiler nie boi się szczekającego Rattlerka.

Blogerzy niestety miewają o sobie wysokie mniemanie, a swoje dzieło wyceniają wysoko (jak tatuś, który kupi cyfraka i myśli, że jest już profesjonalnym fotografem). Pomijam tych, którzy otwarcie kreują swój blog na zwyczajny pamiętnik. Ci nie udają Greka.

Swoistym wyjątkiem jest też Eirena, która nie pisze artykułów o reklamach. To są notki, krótki depesze. Czasem ją weżmie i napisze coś dłuższego (jak o kampanii reklamowej Dziennika).

Jednak, jak wspomniałem na początku, wystąpienie tego człowieczka należy czytać jedynie jako gest rozpaczy: "Odbieracie nam czytelników".
-
2007/12/16 19:26:22
Rozumiem, ze zdania o wyższości dziennikarzy nad blogerami, to że blogerzy aspirują do bycia dziennikarzami stąd dziennikarze są wyżsi ;)

Blogerzy w większości bez dziennikarzy i ich mediów nie mogliby istnieć ponieważ nie mieli by czego komentować, gdyby te media i ci dziennikarze nie "produkowali" informacji czy inaczej mówiąc "newsów".

Dziennikarzy raczej nie interesują, opinie , które to właśnie są najczęściej wyrażana na blogach, ponieważ dziennikarzom w większości płaci się za informacje a nie za opinie, stąd nie znajdują nic ciekawego na blogach.
-
2007/12/16 21:46:12
Kilka spraw, na które warto tu zwrócić uwagę:
(po pierwsze)pogoń za nowinami: "blogerzy nie mieliby o czym pisać, gdyby nie nowiny podawane przez dziennikarzy". W opozycji do tego sądu jest fakt, iż często najpierw na blogach pojawiają się pewne informacje (czy to ze spotkań branżowych, dyskusji i innych, czy też z niszowych serwisów zagranicznych śledzonych przez zainteresowanych amatorów). Blogi stanowią tu wstępną weryfikację wartości informacji, a często dają też (po drugie) klucz interpretacyjny, z którego skwapliwie korzystają dziennikarze.

Podział na informację / opinię staje się coraz bardziej problematyczny także w mediach tradycyjnych, a np. formuła felietonu właściwie niewiele się różni od formuły wpisu na wielu dobrych blogach.

Rzeczywiście, nie ma co tworzyć sztucznej opozycji, te dwie sfery wzajemnie się potrzebują. Gdyby jednak efektem niechęci dziennikarzy do blogerów było podniesienie poziomu dziennikarstwa (choćby w strachu przed likwidowaniem miejsc pracy, o czym tak barwnie pisze Keen w "Kulcie amatora"), byłby to dobry powód, żeby mieli swojego wroga.
-
Gość: GZalewski, aaqh226.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/17 09:31:02
dziennikarze maja prawo sie obawiac.
Siec doprowadzila przede wszytskim do tego, ze dosc szybko mozna zweryfikowac kazdą brednie czy bzdure. Bo pojawia sie ktos kto w danej dziedzinie ma wiedze.

Blogi to krok dalej. Ludzie pisza o tym na czym sie znaja (rowniez sa grafomani oraz tacy co sie nie znaja, ale chodzi mi o istnienie) Normalnie wielu z nich nie mialoby szansy pisac w mediach tradycyjnych, bo tam juz stanowiska sa obsadzone. Malo ktory naczelny szpera po sieci wyszukujac ciekawych autorow.
Caly czas trwa podkupywanie nazwisk juz dawno obecnych.


I nic to, ze dziennikarzem finansowym zostaje ktos kto jeszcze do niedawna pisal o sporcie, albo pszczelarstwie - dziennikarz zna sie przeciez na wszystkim. ;)

Zrozumiale, jest ze tradycyjna branza boi sie tego zagrozenia. Zreszta najbardziej skrajny przypadek weryfikacji nierzetelnego dziennikarstwa mial miejsce wlasnie dzieki blogerom (Eliza Michalik)


I jeszcze jeden komentarz. Zdecydowalem sie na pisanie w ramach salonu24, mimo wyraznego skrzywienia propisowskiego (nie chce pisac prawicowego, bo to nie jest prawica). Po prostu wtedy nie bylo takiego "bytu" w polskiej sieci. Ponadto wyraznie niedoszacowano tam sekcje "finanse/biznes"

Pokazalo to ciekawe zjawisko, moje komentarze o finansach spotykaly sie z umiarkowanym odzewem, ale polityczne z bardzo dużym. I niemal kazdorazowo byłem łajany, pouczany itp. wg zasady "moze Pan sie zna na finansach, ale na polityce ani troche". (bo nie bylo to zgodne z obecna wowczas linią rządzącą)

Kilka razy pozwolilem sobie wowczas zadac pytanie, o to jakie kwalifikacje trzeba miec by "znac sie na polityce", w koncu kazdy Polak zna sie na polityce. Wowczas zarzuty znikały

Ale swoja droga sztuczny podział na nazwiska "bardziej znane" i niebieskich faktycznie wywołał agresje wielu niebieskich. Skądinąd słusznie - jesli promowany jest ktos kto pisze raz na pol roku, w dodatku jest to powielony felieton z gazety, po trzecie zas przeczy zasadom bloga, bo autor nie "schyla sie by rozmawaiac z motlochem" no to mamy mieszanke wybuchową.
-
2007/12/17 11:09:11
Zgadzam się, że słowo "wyższość" nie pasuje do tej rozmowy. Ale, chociaż nie byłem na spotkaniu, to redagowałem jedną stronę w blogowym dodatku do Metra i Krzysztof Olszewski nie sprawiał wrażenia ani osoby patrzącej z góry, ani widzącego konflikty na linii dziennikarz-bloger.

Może tylko tak powiedział na spotkaniu.

Przyłączam się do twierdzenia, że przydałoby się dobre narzędzie systematyzujące do przeszukiwania blogów. Kilka jest, ale one mimo wszystko nie minimalizują szumu informacyjnego.

@smakkalafiora
Co do błędów: często bywa tak, że to właśnie word robi błędy - gdy nieopacznie zostawia się włączoną autokorektę. I potem np. zamiast Aleksander Smolar, drukuje się Aleksander Smolarz...
-
2007/12/17 13:23:41
@Jacek.Filipek

a propos zainteresowania opiniami - dziennikarzy może nie interesują, nie wiem, nie będę się wypowiadać, ale Czytelników wygląda na to, że tak:

"Zdaniem wydawców tygodników społeczno-politycznych czytelnicy spodziewają się w tych tytułach zwiększonej dawki komentarzy, ocen, analiz. Sięgają po nie, by potwierdzić własne zdanie na dany temat lub znaleźć gotową diagnozę. Newsy mają w Internecie. - Jeszcze kilka lat temu informacje bieżące zajmowały połowę wydania drukowanego, teraz około 70 procent to komentarze i analizy - zauważa Stanisław Janecki z "Wprost". Tygodnik przerzucił newsy na Wprost24.pl, który ze strony promującej pismo przekształcił się w portal z bieżącymi informacjami. - Pod względem newsowości, a w efekcie cytowalności zaczęliśmy konkurować z serwisami "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Dziennika". Te z kolei wzmocniły na łamach sekcje zastrzeżone dotychczas dla tygodników opinii, na przykład komentarze i opinie właśnie - mówi Janecki." - Press, Aneta Wiczerzak
-
2007/12/17 13:24:41
zjadłam literę w nazwisku Autorki artykułu - powinno być Wieczerzak.
-
2007/12/17 14:05:32
dla tych co nie byli, zamieściłem u siebie relację oraz nagrania audio z prezentacji
www.blog.mediafun.pl/index.php/2007/12/17/dziennikarz-kontra-bloger/
-
2007/12/17 14:11:25
I dobrze facet mówi. Jeśli blog skupia się wokół depesz wyciąganych ze światowych agencji informacynych, czy z nadsyłanych przez czytelników listów, to nie widzę w tym nic złego.

Gorzej, jeśli autor bloga wczuwa się w rolę dziennikarza zaczyna informacje opiniować.
-
2007/12/17 14:11:56
Odnosiłem się wypowiedzi Janeckiego.
-
2007/12/17 14:44:51
Nie wiem skąd ten pomysł na porównywanie dziennikarzy i blogerów. Zapewne wynika z czyichś kompleksów :)
-
2007/12/17 21:07:06
@ eirena

Oczywiście, że są zainteresowani, ale najpierw powinni zapoznać się chociażby pobieżnie z informacją. Bez informacji, komentarz nie może istnieć.

Większość blogów komentuje niż informuje.
-
Gość: szpigiel, chello062179058034.chello.pl
2007/12/17 23:31:23
jak wyzej. Nie rozumiem problemu. Dziennikarstwo to nie blogerstwo, kto ma z tym problem??
W ogole kto zorganizowal to spotkanie??
-
2007/12/18 09:24:54
@kuba
dlatego nalezy przeczytać uważnie tekst nawet kilkakrotnie po napisaniu nawet przy wlaczonej autokorekcie:)
-
2007/12/18 20:57:49
Według mnie jest to sztuczne budowanie konfliktu. Blog jest czymś zupełnie innym niż gazeta - nigdy jej nie wyprze. Nie może z nią konkurować. Jest tworzony przez osobę chcącą wyrazić swoją opinię - i nie wolno nikomu tego zabronić.

Nie skreślajmy blogów! Może to, że nie spotkałem jeszcze żadnego polskiego bloga godnego uwagi, jest tylko dziełem przypadku...

Oczywiście nie mówię tu o blogach takich jak niniejszy, trafnie opisanego przez Takiegojednegogościa - "To są notki, krótki depesze. Czasem ją weżmie i napisze coś dłuższego." (oczywiście weźmie pisze się przez "ź", no ale to jest cytat)

Ap propos wpisu pewnego pana wymienionego wyżej - popieram jego tezę o tym, ze gazety są w wyższej "lidze pisarskiej". Jednak nie wynika to "z definicji", tylko z tego, że większość blogerów pisze marne teksty.
-
Gość: Dominika, adgy136.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/29 12:53:11
Bloggerem może być każdy, a dziennikarzem nie.
Dziennikarz to zawód, a blogger nie.
Żeby zostać dziennikarzem trzeba się kształcić, odbyć staże, mieć wyższe wykształcenie, szerokie horyzonty, rozległą wiedzę ogólną, doskonały warsztat pisarski.
Żeby zostać bloggerem starczy założyć bloga i na nim publikować wystarczy mieć komputer, dostęp do sieci i chęć by założyć bloga....