Zakładki:
Autorka
Czytam
Klikaj
Też moje
Udzielam się
Tagi
|
wtorek, 09 lutego 2010
Walentynki tuż, tuż, kobiety - poza prezentami - kupują bieliznę w celu realizacji bonusu, sklepy i Farmville pekają od jarmarcznych gadżetów, rozpoczęły się już walentynkowe promocje, a czy ktoś pomyślał o mężczyznach, którzy przez walentynkową kolację i wspomniane bonusy nie będą mogli zatonąć w morzu piwa i gromkich okrzyków innych kibiców? Tak - Puma. To dla nich powstała strona Pumahardchorus, dzięki której można wysłać spersonalizowaną walentynkę ukochanej (e-mailem lub poprzez Facebook). Dokładnie taką, jakiej nie powstydziłby się żaden kibic. Przy czym obawiam się, że dla najbardziej zagorzałych fanów piłki nożnej, wysłanie takiej walentynki to żadne pocieszenie. I czy kibicki (kibicki?) nie będą się czuły urażone brakiem kobiecej wersji strony? Strona jest częścią kampanii Love=Football, a jej hasło przewodnie to "What do you do, when valentine's day falls on game day?". Za wykonanie odpowiada agencja Droga5 z Nowego Jorku. Polecam wysłuchanie zarówno angielskiej jak i włoskiej wersji.
Dla Was przeżyłam dzisiaj ciężkie chwile. A dokładnie - około godziny. Czemu? Bo nie napisać o reklamach na Super Bowl nie wypada, a poziom tegorocznych spotów jest katastrofalny. Aż żal myśleć o tym, jak dużo kasy na to poszło. Z 62 reklam wybrałam 10 "najlepszych". Pamiętajcie, że - w mojej ocenie - nie najlepszych, bo świetnych, ale najlepszych na tle tej całej reklamowej żenady. Tak naprawdę nie dało się wybrać więcej niż 10; zawiodło wszystko - poczynając od Budweisera, poprzez Bud Light, na Coca-Coli kończąc. To, co się w miarę nadaje (w porównaniu, w porównaniu) znajdziecie poniżej. Bridgestone - nie jest źle, a na tle reszty nawet rewelacyjnie.
Dodge Charger
Coca-Cola - prawdopodobnie gdyby nie muzyka, nie znalazłaby się tutaj
Denny's - tę reklamę ratuje kurczak w kosmosie. Urzekł mnie.
Doritos - najlepsza z całego zestawu
Doritos 2
KIA
KGB
Motorola z Megan Fox
FloTV
Wszystkie reklamy z tegorocznego Super Bowl możecie (ale nie róbcie tego) obejrzeć tutaj.
poniedziałek, 08 lutego 2010
Czyli Ikea pomysłowo.
Ale pojawiają się pytania: 1) Tu reklama wyświetlana była 2-3 razy w ciągu całego filmu i chwilami była nawet zabawna (jak w scenie z "Seksu w wielkim mieście"); dodatkowo "wyświetlali" ją ludzie. Co jeśli pomysł się spodoba i tego typu reklamy będą standardowo i w miarę automatycznie dodawane do każdej produkcji? Pokusa może być wielka - zarówno dla firm jak i dla producentów filmu/kina - dodatkowa kasa zawsze się przyda. 2) Przywyczailiśmy się już do product placementu, coraz częściej przestajemy go zauważać. Czy do takiej reklamy byśmy się przyzwyczaili? Nie da się ukryć, że "wstawki" Ikei odwracały uwagę od sceny i rozpraszały oglądającego. Jeśli byłoby ich więcej, czy dalibyśmy radę w pełni cieszyć się z filmu, czy tu też dotknęłaby nas ślepota reklamowa? Rozważając czarny scenariusz mam jednak wrażenie, że to by się nie przyjęło - ryzyko związane z niezadowoleniem odbiorców byłoby zbyt duże, a wpływy z takich reklam zbyt małe, żeby zrezygnować z wpływów z biletów. Oczywiście przy kasowych, wielkich produkcjach reklama byłaby pewnie równie droga jak na Super Bowl, ale czy bunt oglądaczy nie zmieniłby kasowości filmu? Podsumowując - tak sobie trochę gdybam, jednak, chociaż myślę, że pokusa wprowadzenia podobnego rozwiązania może się pojawić. However, akcja fajna, ale jeśli będzie początkiem masowości tego czego się tak obawiam, osobiście pójdę do Ikei i opluję wszystkie stoliki, krzesła, szafki, świeczki, talerze i co tam jeszcze znajdę. Film znaleziony u Sawb.
niedziela, 07 lutego 2010
wiecie w co leci, teraz zobaczycie czym:
Co jest nie tak? A to: - najbardziej wkurzający jest tytuł maila, w którym wykorzystano wyrażenie "potwierdzenie rejestracji" sugerujące, że się rejestrowałam, a przesłany mail jest standardowym mailem typu "kilknij, żeby potwierdzić zgłoszenie". - "ponieważ jednak szanujemy Państwa prywatność" - gdybyście szanowali moją prywatność, nie wysyłalibyście mi spamu. Naprawdę, jeśli ustawa zobowiązuje Was do pytania mojej szanownej osoby o zgodę na wysłanie oferty, to nie próbujcie przykrywać tego szacunkiem dla mojej prywatności, bo w taką bzdurę (słownie: bzdurę) nikt nie uwierzy. - błędy - brakujące przecinki, "n/w lin" (nie życzę sobie ryb w korespondencji mailowej), "Aby ułatwić Państwu podjęcie decyzji prosimy kliknąć w n/w link" (no nie brzmi), itd. - kompletny bezsens: żeby otrzymywać od nich oferty, trzeba się na to zgodzić, dopóki nie wyrazi się zgody, nie będzie się otrzymywać ofert. Niby proste, ale "Jeśli nie chcą Państwo otrzymywać naszych ofert prosimy kliknąć n/w link - Rezygnacja". Czyli co, dopóki jednak czegoś nie zrobię, będę otrzymywać podobne zapytania o wyrażenie zgody? Ale sądząc po tytule maila, dział handlowy 5xMedia* specjalizuje się w mieszaniu ludziom w głowach. - ciekawi mnie strona, której strona główna nie jest dostępna bez uprawnień, obejrzeć można jedynie strony podane jako linki w mailu (wejście na stronę z przykładową ofertą jest możliwe, natomiast na tę, która powinna być główną wejścia zabrania... strona orange/tp). No, ale czego ja się spodziewałam. Maile - zarówno ofertowe jak i te z zapytaniem o zgodę na przesłanie oferty - trzeba umieć pisać, niedrodzy państwo z 5xMedia.
Czyli z serii reklamy z tysiąca i jednej dupy - Novocardia. Spot jest z 2009 roku, ale ponieważ znowu pojawił się na ekranach, a ja na swoje nieszczęście na niego trafiłam, Was też nie oszczędzę. Czyli nagranie z drugiego dnia z tygodnia z Facebookiem w lookr.tv. O tym czemu i jak reklamować się na Facebooku rozmawiałam z Martą Szczepańską - Social Media Strategy Managerem z agencji K2 oraz Grzegorzem Kiszlukiem - redaktorem naczelnym Briefu.
poniedziałek, 01 lutego 2010
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||