Nie jestem feministką, co powtarzałam wielokrotnie na tym blogu, ale reklama Dodga Chargera nie do końca mi się podobała. Pomysł był niezły nawet, wykonanie dobre, ale był we mnie taki lekki niesmak (posmak niesmaku), biorący się z przedstawienia mężczyzn jako uciśnionego narodu, który musi się wydostać z egipskiego związku, żeby swoim samochodem dojechać do ziemi obiecanej. Dlatego odpowiedź na ten spot przypadła mi do gustu.